Geoblog.pl    vicealigator    Podróże    Szczypta Maghrebu    My tu jeszcze wrocimy
Zwiń mapę
2008
12
gru

My tu jeszcze wrocimy

 
Maroko
Maroko, Marrakech
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 2890 km
 
Naszego ostatniego dnia postanowilismy odwiedzic nowoczesna czesc Marakeszu. Po sniadaniu poszlismy najpierw szukac ogrodu Majorelle. Spytalismy o droge policjanta i po drodze nieoczekiwanie zahaczylismy o informacje turystyczna na Avenue Mohammed V. Warto z niej jedynie pobrac znakomita mape miasta.
Gdy doszlismy do muru ogrodu, wziela nas pod opieke ubrana tradycyjnie pani, ktora pokazala nam droge do wejscia (jest w bocznej uliczce). Zapewnila nas, ze jestesmy w Maroku mile widziani i przestrzegla, bysmy nie brali po wyjsciu taksowki, bo strasznie tam zdzieraja. Ogrod nazwano imieniem francuskiego malarza, ktory go zalozyl i postawil w nim dom. Mieszkal tam od 1926 r. az do smierci w latach 60-tych. Dwadziescia lat pozniej odnowil go slynny projektant mody Yves Saint Laurent. Mozna zwiedzac ogrod, sam dom nie jest udostepniony. W dawnym warsztacie malarskim urzadzono male muzeum (15 Drh) sztuki islamskiej, ktore ominelismy.
Ogrod jest jakby palmiarnia, pelna egzotycznych roslin ze stawem i altanka. Pogadalismy sobie na poczatku z pewna francusko-rosyjska para i zaliczylismy kilka rundek ogrodowymi alejkami. Sadze, ze chlod jaki tu panuje mozna docenic zwlaszcza latem. Zaciagnalem potem Tomka na dworzec kolejowy chcac sprawdzic, czy znane mi ceny polaczen z poprzedniego roku sa te same. I byly (Marrakech-Casablanca 84 Drh). Dworzec zrobil na nas wrazenie: marmur, szklo i zlocenia. Kilkunastu wciaz krzatajacych sie sprzataczy dbalo o wzorowy porzadek. Obaj zglodnielismy i Tomek zdecydowal sie zjesc w KFC na pietrze. Ja poprzestalem na salatce owocowej - nie chcialem jesc jankeskiego szajsu podczas pobytu w Maroku.
Wrocilismy spacerkiem wzdluz reprezentacyjnej Avenue Mohammed VI, skrecajac ku Koutoubiyi przy gaju oliwnym Palmeraie. Tam ponownie mielismy okazje przejechac sie wielbladami (100 Drh za 1 godz), ale znow ja odrzucilismy. Chce miec swoj pierwszy raz na pustyni - poczekam.
kliknij, by zobaczyc fotki z Marrakeszu
W medinie poszlismy zjesc - po dwie kanapki. Zagadal nas mocno nacpany pilot wojskowy (pokazal nam legitymacje). Chcial nas nawet gdzies zabrac, cos pokazac - ale ze wzgledu na jego stan grzecznie sie wymowilismy. Tomek poszedl do hotelu, a ja na pol godziny do kafejki. Gdy juz konczylem, uslyszalem polskie slowa wsrod grupy ktora rozmawiala przy wejsciu z obsluga. Pozdrowilem rodakow i poprosilem, by chwile zaczekali na zewnatrz. Bylo to czworo gdanszczan z jednym Niemcem. Wrocili wlasnie zmarznieci z rejonu Toubkal i chcieli znalezc jakies tanie lokum. Zaprowadzilem ich na nasza uliczke - gdzie szybko zaczepila ich obsluga jednego z hotelikow. Wytargowali za bardzo porzadny pokoj 5-osobowy cene 650 Drh za 3 noclegi. Zostawilem im mape z informacji turystycznej, poopowiadalem o Marrakeszu i wrocilem do Tomka. Jakas godzine pozniej wyszlismy jeszcze na troche, glownie by zakupic dla niego papierosy (szwajcarskie Camel i Marlboro, 32 Drh/paczka). Wstapilismy jeszcze na moment do poznanej przeze mnie grupy, by powiedziec im, ze moga nas potem odwiedzic jesli znajda czas. Postanowilismy bowiem, ze kupimy pozniej cos do jedzenia i wieksza czesc wieczoru spedzimy na naszym tarasie. Na razie jednak wzielismy tylko papierosy i wrocilismy do hotelu. Akurat, by zdazyc zaznajomic sie z Polakiem, ktory studiowal w Turynie i przyjechal z grupa wloskich przyjaciol. Pogadalismy dluzszy czas i wlasnie on namowil nas, bysmy poszli jeszcze sprobowac soku z trzciny cukrowej. Po tym jak nas opuscil, wyszlismy na sok i po dokupieniu paru ciastek i napoju, wrocilismy jak wczeniej zaplanowalismy na taras. Siedzielismy tam juz do pojscia spac, kontemplujac piekny wieczor i przegladajac zrobione fotki. Snulismy jednoczesnie plany powrotu do Maroka:
przynajmniej dwukrotnie: raz na Sahare, drugi raz na Jebel Toubkal.

WYDATKI - PIATEK

14 Drh - sniadanie w kawiarni
30 - bilet wstepu do ogrodow Majorelle
15 - salatka owocowa w KFC
36 - dwie kanapki z kurczkiem + frytki
7 - internet
7 - butelka soku pomaranczowego
6 - sok z trzciny cukrowej
10 - 5 ciastek kokosowych

RAZEM caly dzien - 135 Drh

 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (16)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
llenka
llenka - 2009-09-18 14:50
łał, dzięki za tą relację, za spis wydatków szczególne dzięki:) trafiłam na link do Twojego geobloga na odyssei, poczytałam, i zaowocowało to powstaniem mojego własnego bloga na geoblog, na kilka dni przed wylotem do Marakeszu, także jakaś specjalna nagroda Ci się należy :)
 
 
vicealigator
Rafi Skorniewski
zwiedził 14.5% świata (29 państw)
Zasoby: 398 wpisów398 134 komentarze134 1988 zdjęć1988 25 plików multimedialnych25
 
Moje podróżewięcej
04.10.2013 - 06.10.2013
 
 
01.01.1970 - 01.01.1970
 
 
22.03.2013 - 22.03.2013